Dieta

Problemy z jelitami – jak nie wpaść w pułapkę eliminacji „wszystkiego”.

Problemy z brzuchem bardzo łatwo zamieniają jedzenie w źródło stresu. Wiele kobiet zaczyna od jednego prostego skojarzenia. Po jakimś produkcie pojawia się wzdęcie, ciężkość albo dyskomfort, więc naturalnie rodzi się myśl: to mi szkodzi. Problem w tym, że kiedy objawy zaczynają pojawiać się częściej, lista podejrzanych produktów szybko się wydłuża. Najpierw odpada nabiał, później gluten, później owoce, pieczywo, strączki, część warzyw, a czasem nawet produkty wcześniej dobrze tolerowane.

I bardzo łatwo wejść w moment, w którym dieta zaczyna opierać się bardziej na unikaniu niż na normalnym jedzeniu. To jedna z najczęstszych pułapek współczesnego podejścia do jelit. Kobieta chce sobie pomóc, ale z czasem zaczyna bać się coraz większej liczby produktów.

Objawy jelitowe są bardzo niespecyficzne

To, co komplikuje cały temat, to fakt, że przewód pokarmowy reaguje na bardzo wiele rzeczy. Wzdęcia, przelewanie, napięcie brzucha czy dyskomfort po jedzeniu nie zawsze oznaczają konkretną nietolerancję albo ukryty stan zapalny.

Czasem problemem jest:

  • przewlekły stres
  • szybkie jedzenie
  • nieregularne posiłki
  • przeciążenie objętością jedzenia
  • nadmiar błonnika
  • ciągłe podjadanie
  • zmęczenie organizmu

Jelita są bardzo mocno połączone z układem nerwowym. Dlatego ten sam posiłek jednego dnia może zostać przyjęty spokojnie, a innego wywołać wyraźny dyskomfort. I właśnie przez tę zmienność wiele kobiet zaczyna interpretować jedzenie jako główny problem, choć organizm często reaguje dużo szerzej niż tylko na sam produkt.

Internet nauczył kobiety szukać winnego w jedzeniu

Woman feeling hungry, touching her belly. Girl with period cramps, menstrial pain, holds hands on stomach that aches, isolated over white background.

Dziś bardzo łatwo odnieść wrażenie, że niemal każdy produkt może szkodzić. Gluten, nabiał, cukier, owoce, strączki, warzywa krzyżowe, histamina, FODMAP-y. Informacji jest tak dużo, że kobieta z problemami jelitowymi zaczyna żyć w ciągłym analizowaniu, co jeszcze powinna wyeliminować.

I często właśnie wtedy sytuacja zaczyna się pogarszać.

Bo przewód pokarmowy nie lubi tylko idealnej diety. On bardzo często potrzebuje też spokoju, regularności i mniejszego napięcia wokół jedzenia. Tymczasem ciągłe kontrolowanie posiłków, analizowanie objawów i lęk przed reakcją organizmu same w sobie potrafią zwiększać napięcie jelitowe.

Im mniej produktów, tym większa koncentracja na objawach

To mechanizm, którego wiele kobiet nie zauważa. Kiedy jedzenie staje się bardzo ograniczone, uwaga jeszcze mocniej skupia się na ciele. Każde przelewanie, każde napięcie brzucha i każda zmiana po posiłku zaczynają być dokładnie obserwowane.

I wtedy łatwo wejść w błędne koło:

objaw → eliminacja → chwilowa ulga → kolejny objaw → kolejna eliminacja.

Problem polega na tym, że przewód pokarmowy nigdy nie działa idealnie każdego dnia. Jelita reagują na sen, stres, hormony, zmęczenie i rytm dnia. Jeśli każda zmiana w brzuchu jest traktowana jak dowód, że coś szkodzi, lista bezpiecznych produktów zaczyna się coraz bardziej zawężać.

Czysta dieta nie zawsze oznacza spokojniejsze jelita

To bardzo częsty paradoks. Kobieta je „lepiej”, coraz bardziej czysto, a brzuch funkcjonuje coraz gorzej. W diecie pojawia się więcej warzyw, błonnika, zdrowych zamienników, fit produktów i naturalnych składników. Problem polega na tym, że przewód pokarmowy nie zawsze dobrze reaguje na nagły nadmiar takich produktów, szczególnie jeśli wcześniej funkcjonował zupełnie inaczej.

I wtedy bardzo łatwo pomylić przeciążenie jelit z przekonaniem, że organizm „niczego nie toleruje”.

Największym problemem często nie jest jedzenie, tylko chaos

W praktyce wiele kobiet nie potrzebuje coraz bardziej restrykcyjnej diety. Potrzebuje większego uporządkowania. Regularniejszych posiłków. Mniejszej ilości ciągłych zmian. Spokojniejszego obserwowania organizmu zamiast szukania problemu po każdym posiłku.

To nie znaczy, że nietolerancje pokarmowe nie istnieją. Istnieją. Ale współczesny internet bardzo często prowadzi kobiety do przekonania, że niemal każdy dyskomfort wymaga eliminacji kolejnych produktów. A organizm dużo częściej potrzebuje równowagi niż coraz większej kontroli.

Podsumowanie

Problemy jelitowe potrafią mocno wpływać na codzienne samopoczucie, ale łatwo wpaść w pułapkę, w której jedzenie zaczyna być postrzegane wyłącznie jako zagrożenie. Im większy chaos, stres i liczba eliminacji, tym trudniej odzyskać normalność wokół jedzenia. Nie każdy objaw oznacza nietolerancję i nie każda reakcja wymaga usuwania kolejnych produktów. Bardzo często największą ulgę daje nie perfekcyjna dieta, ale spokojniejsze i bardziej uporządkowane podejście do organizmu.

Inez

Źródło: Irritable bowel syndrome (IBS) and diet https://www.bda.uk.com/resource/irritable-bowel-syndrome-diet.html

Inez Gorońska-Rembowska

Inez Gorońska-Rembowska

Inez – autorka tej strony i zawodniczka dwóch dyscyplin sportowych, a prywatnie dziewczyna, która wie, jak wygląda życie między pracą, nauką a próbą „ogarnięcia się” w 24 godzinach.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *