Trening

Za co kocham ergometr wioślarski i dlaczego go polecam?

To urządzenie nie wygląda spektakularnie – nie świeci, nie buczy, nie kusi nowoczesnym designem. Ale każdy, kto choć raz porządnie poćwiczył na ergometrze, wie, że potrafi wycisnąć pot z człowieka jak mało co. I właśnie za to go kocham. Dla mnie to coś więcej niż sprzęt do cardio. To maszyna, która kiedyś była codziennością w przygotowaniach do zawodów, a dziś jest dla mnie solidnym dodatkiem do treningu siłowego i sposobem na utrzymanie formy – fizycznej i mentalnej.

Trening całego ciała bez kompromisów

Większość maszyn cardio działa dość jednostronnie – rowerek angażuje głównie nogi, orbitrek trochę więcej, ale nadal bez szału. A ergometr? Tu pracuje praktycznie całe ciało – nogi, plecy, ramiona, mięśnie głębokie, brzuch. I co najważniejsze – to nie są ruchy przypadkowe. Jeśli wiosłujesz technicznie poprawnie (a to da się wypracować), to każde powtórzenie to kompleksowa, funkcjonalna praca ciała.

W moim przypadku to był podstawowy środek treningowy – codzienność, która wymagała precyzji, koncentracji i wytrzymałości. Dziś doceniam go jeszcze bardziej, bo wiem, jak skutecznie potrafi uzupełnić typowy trening siłowy.

Świetny dodatek do treningu oporowego

Ergometr to nie konkurencja dla siłowni, tylko jej świetne uzupełnienie. Dla dziewczyn, które trenują oporowo i chcą poprawić swoją wydolność, spalić więcej kalorii lub po prostu mieć lepsze tło tlenowe – to jeden z najlepszych wyborów. Nie przeciąża stawów, pozwala utrzymać mocne tempo i daje przyjemne uczucie „zmęczenia z sensu”.

W dni regeneracyjne wystarczy 15–20 minut lekkiego wiosłowania, żeby podtrzymać formę i nie zarżnąć się objętością. A jeśli potrzebujesz porządnego wycisku – interwały na ergometrze potrafią dać w kość bardziej niż bieganie.

Dobre cardio nie musi być nudne

Wiem, że wiele dziewczyn boi się cardio, bo kojarzy się z godzinami na bieżni albo mozolnym pedałowaniem. Dlatego tak bardzo lubię ergometr – tu cały czas coś się dzieje, jesteś zaangażowana, czujesz każdy ruch. To nie jest mechaniczne klepanie minut, tylko dynamiczny, kontrolowany ruch. A przy tym bardzo skuteczny w spalaniu kalorii i poprawie kondycji.

Bezpieczeństwo i skalowalność

To też ważny aspekt. Ergometr nie obciąża stawów tak jak np. bieganie. Jest bezpieczny dla osób z większą masą ciała, po kontuzjach, albo tych, które po prostu chcą trenować mądrze, a nie tylko „ostro”. Intensywność można dowolnie regulować – zarówno przez tempo, jak i siłę ciągu. Można trenować lekko, średnio, intensywnie – wszystko zależy od celu i dnia.

Moje podejście – dziś i jutro

Choć dziś nie jestem już w trybie codziennych przygotowań do zawodów, nie ukrywam – myśl o powrocie na tor wciąż mi towarzyszy. Może nie dziś, nie jutro, ale nie zamykam tematu. A ergometr to coś, co pozwala mi trzymać kontakt z tą częścią siebie, która zna smak rywalizacji i wysiłku na 100%. Dla mnie to nie tylko trening – to wspomnienie, motywacja i sposób na pozostanie w formie.

Dlatego, jeśli zastanawiasz się, co dodać do swojego planu – rozważ właśnie to urządzenie. Może wygląda niepozornie, ale daje ogromne możliwości. I wcale nie musisz być zawodniczką, żeby z niego korzystać.

Inez

Źródło: The physiology of rowing with perspective on training and health  https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32627051/

Inez Gorońska-Rembowska

Inez Gorońska-Rembowska

Inez – autorka tej strony i zawodniczka dwóch dyscyplin sportowych, a prywatnie dziewczyna, która wie, jak wygląda życie między pracą, nauką a próbą „ogarnięcia się” w 24 godzinach.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *