Trening

Które urządzenie do cardio jest najlepsze?

Jeśli zaglądasz na siłownię i widzisz ten rząd maszyn do cardio – elipsy, rowery, bieżnie, schody – to całkiem możliwe, że pojawia się pytanie: „Które z tych urządzeń jest najlepsze? Na czym powinnam trenować, żeby spalić najwięcej kalorii, wysmuklić sylwetkę, poprawić kondycję?”

I wiesz co? To pytanie wcale nie jest tak istotne, jak może się wydawać.

Nie zawsze chodzi o to, co najlepsze

Bo prawda jest taka, że większość z nas nie musi wybierać tylko jednej maszyny. Jeśli trenujesz na siłowni, masz dostęp do różnych urządzeń – to korzystaj z tego. Nie musisz się ograniczać. Wręcz przeciwnie – zmienność w treningu kardio działa świetnie.

Możesz zacząć od 10 minut na orbitreku (czyli tej popularnej elipsie), potem przenieść się na schody, a zakończyć spokojnym rowerkiem. Albo jednego dnia wskoczyć na bieżnię, drugiego na wioślarza. Dzięki temu Twój trening nie będzie monotonny, zaangażujesz różne grupy mięśni i – co równie ważne – nie znudzisz się już po trzech tygodniach.

Każde z tych urządzeń działa nieco inaczej, ma swoje plusy i lepiej angażuje różne partie ciała. Orbitrek to płynny ruch bez nadmiernego obciążenia stawów – super dla dziewczyn, które nie lubią uderzeń jak w bieganiu. Schody? Mega wycisk na pośladki. Rower – łagodniejszy, ale ciągle skuteczny. Bieżnia – klasyk, który zawsze działa, jeśli tylko masz zdrowe kolana i dobre buty.

Ale jeśli miałabym wybrać jedno…

To byłby ergometr wioślarski (wioślarz). I nie, nie dlatego, że mam do niego sentyment jako była zawodniczka. Tylko dlatego, że to jedno z najbardziej wszechstronnych urządzeń, jakie możesz mieć – zarówno na siłowni, jak i w domu.

Wioślarz angażuje praktycznie całe ciało – nogi, pośladki, plecy, ramiona, brzuch. Ruch jest dynamiczny, płynny, ale jednocześnie intensywny. A co najważniejsze: kalorie lecą, a mięśnie pracują. I to w sposób, który bardzo sprzyja sylwetce – niczego nie przetrenowujesz, niczego nie pomijasz.

To też urządzenie, które świetnie łączy się z treningiem siłowym – jako forma rozgrzewki, cardio po siłowym, albo nawet jako osobna sesja. Możesz na nim zrobić szybki interwał, dłuższy spokojny trening tlenowy albo po prostu rozruszać ciało po dniu przy biurku.

A jeśli trenujesz w domu?

Tutaj wybór może być bardziej ograniczony. I jeśli miałabym doradzić jedno urządzenie kardio, które warto mieć – to znów wskazałabym właśnie na wioślarza. Bo daje Ci naprawdę najwięcej korzyści z najmniejszym ograniczeniem miejsca i czasu.

Ale nawet jeśli masz tylko rowerek stacjonarny albo orbitrek – spokojnie. Kluczem nie jest urządzenie. Kluczem jest to, jak z niego korzystasz i jak często. Nawet 20 minut dziennie daje realny efekt, jeśli robisz to regularnie.

Podsumowanie

Nie szukaj tej jednej „najlepszej” maszyny. Nie istnieje jedno złote rozwiązanie. Istnieje za to systematyczność, zmienność, rozsądek i… trochę zabawy z tym wszystkim. Jeśli coś sprawia Ci frajdę – to łatwiej będzie to robić. Jeśli coś Cię nudzi – znajdź alternatywę.

Korzystaj z tego, co masz. Mieszaj, testuj, słuchaj swojego ciała. A jeśli kiedyś zdecydujesz się mieć swoje urządzenie w domu – wioślarz jest naprawdę wart rozważenia. Działa, rozwija, nie męczy psychicznie, a efekty są naprawdę konkretne.

I nie zapominaj – to nie sprzęt robi robotę. Ty ją robisz.

Inez

Inez Gorońska-Rembowska

Inez Gorońska-Rembowska

Inez – autorka tej strony i zawodniczka dwóch dyscyplin sportowych, a prywatnie dziewczyna, która wie, jak wygląda życie między pracą, nauką a próbą „ogarnięcia się” w 24 godzinach.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *