Trening

Jak nie marnować czasu na siłowni?

Masz wolną godzinę, pakujesz torbę, jedziesz na siłownię, ćwiczysz… i nic z tego nie wynika. Brzmi znajomo? Niestety, wiele dziewczyn traci czas na siłowni nie dlatego, że się nie stara – tylko dlatego, że brakuje planu, celu albo po prostu wiedzy, co robić.

Jeśli już robisz ten wysiłek, warto, żeby coś z niego wynikało. A kilka prostych zmian może realnie przełożyć się na lepsze efekty – i większą satysfakcję z tego, co robisz.

1. Wiedz, po co tam idziesz

Największą stratą czasu jest kręcenie się po siłowni bez planu. Zaczynasz od bieżni, potem robisz coś na maszynie, kilka przysiadów, może brzuszki… ale tak naprawdę nie wiesz, na czym się skupić.

Jeśli nie masz rozpiski, ustal chociaż jaki cel chcesz osiągnąć. Czy budujesz siłę? Redukujesz tkankę tłuszczową? Chcesz poprawić jędrność? Od tego zależy wszystko: rodzaj ćwiczeń, liczba powtórzeń, długość treningu.

Trening bez celu to tylko „odbębnienie obecności” – i strata czasu.

2. Trenuj mocniej, nie dłużej

Więcej nie znaczy lepiej. Dla mnie lepiej znaczy ciężej. Czas spędzony na pogaduszkach między seriami, sprawdzaniu telefonu, czy szukaniu maszyny „która akurat jest wolna” – to wszystko zabiera Ci efektywność.

Zamiast spędzać 90 minut na pół-gazie, zrób 45 minut konkretnego treningu, bez rozpraszaczy. Krótsze przerwy, pełne skupienie, ciężar dobrany do celu – i realny progres z tygodnia na tydzień.

3. Nie omijaj tego, co działa

Częsty błąd? Ćwiczenia, które są modne albo przyjemne – zamiast tych, które są skuteczne. Godzina cardio może zmęczyć, ale nie zbuduje jędrnych pośladków. A robienie brzuszków codziennie nie spali tłuszczu z brzucha.

Jeśli chcesz zmiany sylwetki, to bazuj na ćwiczeniach wielostawowych: przysiady, martwy ciąg, wykroki, wyciskania. To one naprawdę działają. Dodaj do tego trochę akcesoriów (taśmy, hantle, gumy), uzupełnij cardio – ale nie zaczynaj od rzeczy, które tylko „fajnie wyglądają”.

4. Monitoruj, co robisz

Trening, który nie jest mierzalny, nie daje jasnej informacji, czy idziesz do przodu. Nawet jeśli nie liczysz wszystkiego jak zawodniczka, zapisuj sobie podstawowe rzeczy: ile zrobiłaś powtórzeń, jaki ciężar, jak się czułaś.

Dzięki temu widzisz progres. I wiesz, czy trening w ogóle ma sens – czy tylko odtwarzasz ten sam schemat od miesiąca bez zmian.

5. Regeneracja to część treningu

To, że jesteś zmęczona po siłowni, nie znaczy, że zrobisz postępy. Jeśli nie śpisz, nie jesz wystarczająco, nie regenerujesz się – możesz trenować codziennie i nie zobaczyć nic.

Ciało zmienia się w odpoczynku – nie w momencie, gdy podnosisz hantle. Dlatego zamiast dokładać kolejny trening, czasem lepiej odpuścić, dobrze zjeść, i wrócić następnego dnia z nową energią.

Podsumowanie

Nie chodzi o to, żeby się zmęczyć – tylko o to, żeby coś z tego było!

Jeśli już robisz krok, żeby iść na siłownię, szkoda byłoby robić to na pół gwizdka. Trening nie musi być skomplikowany – musi być przemyślany. I powtarzany. Z tydzień na tydzień, bez skakania z planu na plan. Działaj konkretnie, ucz się swojego ciała i nie marnuj czasu. Bo efekty się nie robią „same” – ale też nie są aż tak odległe, jak się czasem wydaje.

Inez

Inez Gorońska-Rembowska

Inez Gorońska-Rembowska

Inez – autorka tej strony i zawodniczka dwóch dyscyplin sportowych, a prywatnie dziewczyna, która wie, jak wygląda życie między pracą, nauką a próbą „ogarnięcia się” w 24 godzinach.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *