Dieta

Czym jest budowanie masy mięśniowej i dlaczego kobiety boją się „masy”?

Dla wielu kobiet samo hasło „budowanie masy mięśniowej” brzmi jak coś zupełnie nie dla nich. Kojarzy się z nadmiarem kalorii, większym rozmiarem ubrań, utratą kobiecej sylwetki albo z „pójściem w złą stronę”. Często pojawia się też lęk, że raz rozpoczęty proces wymknie się spod kontroli i zamiast lepszej formy pojawi się chaos. To zrozumiałe obawy — bo przez lata kobiety uczono głównie jednego scenariusza: jedz mniej, waż mniej, zajmuj mniej miejsca.

Tymczasem budowanie masy mięśniowej nie jest przeciwieństwem kobiecości ani zagrożeniem dla sylwetki. Jest procesem fizjologicznym, który — odpowiednio prowadzony — może być jednym z najbardziej wspierających etapów w drodze do silnego, zdrowego ciała.

Czym tak naprawdę jest okres budowania masy mięśniowej?

W najprostszym ujęciu to czas, w którym organizm dostaje więcej energii, niż wydaje, po to, by móc odbudowywać i rozbudowywać tkankę mięśniową. Mięśnie nie powstają „z powietrza” — potrzebują paliwa, białka, czasu i odpowiedniego bodźca treningowego.

Dla kobiet oznacza to zazwyczaj niewielką nadwyżkę kalorii, a nie niekontrolowane objadanie się. To subtelna różnica, ale kluczowa. Celem nie jest nieograniczone przybieranie „czegokolwiek”, tylko stworzenie warunków, w których ciało może się wzmocnić i ustabilizować.

Skąd bierze się strach przed masą?

Jednym z głównych powodów jest lęk przed utratą kontroli. Wiele kobiet ma za sobą długą historię diet, restrykcji i ciągłego „pilnowania się”. Budowanie masy oznacza odejście od mentalności deficytu — a to bywa trudne psychicznie.

Dochodzi do tego presja estetyczna. Społecznie nadal częściej nagradza się kobiety za bycie „jak najmniejszą”, a nie za bycie silną. Każdy gram więcej bywa interpretowany jako porażka, nawet jeśli jest efektem wzrostu mięśni, a nie tłuszczu.

Mit: „Na masie się tyje”

To jeden z najczęstszych mitów. Tak — w okresie budowania masy pojawi się niewielki wzrost masy ciała, ale nie oznacza to automatycznie pogorszenia sylwetki. Często wręcz przeciwnie: ciało staje się bardziej jędrne, stabilne i „ułożone”.

Mięśnie poprawiają proporcje sylwetki, podtrzymują tkanki i sprawiają, że późniejsza redukcja jest łatwiejsza, spokojniejsza i bardziej przewidywalna. Paradoksalnie to właśnie brak masy mięśniowej często sprawia, że kobiety czują się „miękkie” i niezadowolone z wyglądu — nawet przy niskiej wadze.

Dlaczego kobiety boją się, że „urosną za bardzo”?

Kobiecy organizm funkcjonuje inaczej niż męski. Poziom hormonów nie sprzyja szybkiemu i nadmiernemu rozrostowi mięśni. To proces powolny, wymagający konsekwencji i czasu. Budowanie masy u kobiet jest raczej procesem wzmacniania, a nie nagłej zmiany sylwetki.

Obawy często wynikają z porównań do zawodniczek sportów sylwetkowych, które latami trenują w „bardzo specyficznych warunkach”. To nie jest punkt odniesienia dla większości kobiet dbających o zdrowie i formę.

Co daje kobietom okres budowania masy?

Przede wszystkim większą stabilność metaboliczną. Ciało, które ma więcej mięśni, lepiej radzi sobie z energią, stresem i wysiłkiem. Poprawia się regeneracja, tolerancja treningowa i często… relacja z jedzeniem.

Wiele kobiet po okresie budowania masy zauważa, że przestaje żyć w ciągłym napięciu wokół kalorii. Pojawia się większe zaufanie do ciała i jego sygnałów. To ogromna zmiana jakościowa.

Dlaczego ten etap bywa psychicznie trudniejszy niż redukcja?

Bo wymaga zmiany narracji. Zamiast „muszę się pilnować” pojawia się „muszę o siebie zadbać”. Zamiast kontroli — zaufanie. Zamiast ciągłego oceniania wyglądu — skupienie na sile, sprawności i samopoczuciu.

To nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli przez lata ciało było traktowane jak coś, co trzeba naprawiać lub ograniczać. Ale dla wielu kobiet to właśnie ten etap staje się przełomowy.

Na zakończenie

Budowanie masy mięśniowej nie jest zagrożeniem, tylko narzędziem. Nie oznacza utraty kobiecości ani kontroli nad sylwetką, lecz stworzenie solidnych fundamentów pod zdrowe, silne ciało. Strach przed masą często wynika z mitów, presji i doświadczeń z restrykcyjnymi dietami, a nie z realnych zagrożeń. Jeśli podejdziesz do tego etapu świadomie, spokojnie i bez skrajności, może się okazać, że to właśnie to daje Ci największe poczucie stabilności — fizycznej i psychicznej.

Inez Gorońska-Rembowska

Inez Gorońska-Rembowska

Inez – autorka tej strony i zawodniczka dwóch dyscyplin sportowych, a prywatnie dziewczyna, która wie, jak wygląda życie między pracą, nauką a próbą „ogarnięcia się” w 24 godzinach.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *