Dieta

Czy zamienniki cukru są bezpieczne?

Słodziki, napoje zero, stewia, erytrytol… temat zamienników cukru budzi emocje – od zachwytu po nieufność. Jedni traktują je jak sprytną pomoc w diecie, inni unikają ich jak ognia. A prawda? Leży, jak zwykle, gdzieś pośrodku.

W czym tkwi problem?

To, czy coś nam szkodzi, zależy nie tyle od samego produktu, co od jego ilości i częstotliwości. To właśnie dawka robi różnicę – i to dotyczy zarówno zwykłego cukru, jak i jego zamienników.

Jeśli używasz ich sporadycznie – problem nie istnieje

Słodzik w jednej kawie dziennie? Szklanka napoju zero do obiadu? Od czasu do czasu baton proteinowy albo fit deser ze stewią? Nie ma żadnego powodu do niepokoju. Takie ilości nie mają wpływu ani na zdrowie jelit, ani na gospodarkę hormonalną, ani na metabolizm – pod warunkiem, że nie stanowią podstawy diety.

Problem pojawia się, gdy zamienniki cukru są wszędzie: kilka kaw dziennie ze słodzikiem, napoje zero litrami, deser light na podwieczorek i jeszcze gumy, jogurty i „fit słodycze” – wszystkie oparte na tej samej substancji słodzącej. Wtedy zaczyna się robić wątpliwie – nie dlatego, że słodziki są toksyczne, tylko dlatego, że ich ilość może przekraczać bezpieczne dawki.

Moje podejście? Świadomie, ale bez przesady

Bardzo lubię słodki smak – i nie mam z tym problemu. Nie odczuwam potrzeby eliminowania wszystkiego, co słodkie. Ale też nie wlewam słodzika do każdej herbaty i nie zjadam pięciu produktów „zero” dziennie.

Stosuję kilka różnych zamienników – w rozsądnych ilościach:

  • stewię w proszku (np. do owsianki)
  • erytrytol (do wypieków)
  • sacharyna (do kawy)
  • tagatozę (do koktajli lub jogurtu)

Każdego z nich używam prawie dziennie, w małej porcji. Taka rotacja nie tylko zmniejsza ryzyko „przedawkowania” jednego składnika, ale też pozwala utrzymać równowagę w diecie – bez rezygnowania z przyjemności.

Co mówi nauka?

To ważne – wszystkie dopuszczone do sprzedaży słodziki zostały dokładnie przebadane i ocenione pod względem bezpieczeństwa. Ustalono tzw. ADI (Acceptable Daily Intake) – czyli ilość, którą można przyjmować codziennie przez całe życie bez ryzyka dla zdrowia. I te wartości są naprawdę ostrożne – zwykle kilkukrotnie niższe od poziomów, które mogą powodować niepożądane skutki.

W skrócie? Jeśli korzystasz ze słodzików z umiarem – jesteś bezpieczna. Dopiero przesada może prowadzić do problemów – choćby ze strony układu pokarmowego, nadmiernego przyzwyczajenia do smaku słodkiego, czy zaburzeń apetytu.

Kiedy warto sięgnąć po zamienniki cukru?

Jeśli jesteś na redukcji, chcesz ograniczyć kalorie, masz problem z wyrównaniem poziomu cukru we krwi albo po prostu czujesz się lepiej bez klasycznego cukru – słodziki mogą być dużym wsparciem. Ułatwiają trzymanie diety, pozwalają zjeść coś słodkiego bez wyrzutów sumienia, a przy okazji nie wpływają negatywnie na poziom glukozy.

Ale prawda jest też taka, że cukru i tak jemy więcej, niż nam się wydaje – bo występuje w tylu gotowych produktach, że dokładanie go jeszcze w deserach, kawie czy przekąskach nie jest najlepszym pomysłem. Dlatego moim zdaniem lepiej świadomie go nie dosypywać, a jeśli lubisz słodki smak (tak jak ja), to rozsądne korzystanie z zamienników ma więcej sensu niż kolejna łyżeczka cukru „bo tylko trochę”.

U mnie świetnie sprawdza się wspomniana rotacja różnych słodzików w małych ilościach. Dzięki temu nie obciążam organizmu jednym składnikiem, a jednocześnie nie muszę rezygnować z przyjemności. I to właśnie ten balans – a nie całkowite unikanie słodyczy – uważam za najbardziej zdrowe podejście.

Podsumowując – zamienniki cukru to nie wróg, ale nie święty Graal

Są bezpieczne, jeśli nie przesadzasz.

Możesz z nich korzystać, ale różnicuj źródła.

Nie opieraj całej diety na „zero” – bo wtedy balans się gubi.

Słodki smak to nie problem – brak świadomości może nim być.

Jeśli czujesz, że Twoja dieta robi się zbyt „sztuczna”, albo nie wiesz, jak to wszystko rozłożyć – daj znać. Pomogę poukładać to w taki sposób, żeby było zdrowo, smacznie i realnie do utrzymania.


Inez

Inez Gorońska-Rembowska

Inez Gorońska-Rembowska

Inez – autorka tej strony i zawodniczka dwóch dyscyplin sportowych, a prywatnie dziewczyna, która wie, jak wygląda życie między pracą, nauką a próbą „ogarnięcia się” w 24 godzinach.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *