Na pewno to słyszałaś: „tego absolutnie nie jedz!”, „to śmieciowe jedzenie”, „zero cukru, zero glutenu, zero przyjemności”. No właśnie – tylko czy to ma sens?
Prawda jest taka, że nie chodzi o to, by czegoś nigdy nie jeść, tylko o to, jak często sięgasz po dany produkt i w jakim on jest kontekście – Twojej diety, stylu życia, celu. Są grupy produktów, które warto jeść częściej, są takie, które można włączyć raz na jakiś czas, i takie, które naprawdę lepiej omijać… ale nawet one nie muszą być na zawsze zakazane.
Produkty, które warto jeść regularnie
To właśnie one powinny pojawiać się w Twojej diecie najczęściej:
- warzywa (różnorodne, codziennie),
- owoce (z umiarem, ale nie rezygnuj),
- pełnowartościowe białko (jajka, chude mięso, ryby, tofu, odżywki białkowe),
- dobre tłuszcze (oliwa, awokado, orzechy, nasiona),
- węglowodany złożone (płatki, ryż, kasze, pieczywo pełnoziarniste).
To nie są „fit produkty”. To są produkty, które budują Twoje zdrowie i sylwetkę. One powinny być fundamentem.
Produkty neutralne – możesz, ale z rozsądkiem
Tu wchodzą rzeczy, które nie są złe same w sobie, ale trzeba je ogarniać z głową:
- pieczywo pszenne, makarony, biały ryż – nie musisz ich unikać, ale niech nie dominują,
- sery żółte, masło, śmietana – okej, ale pilnuj ilości i częstotliwości,
- kawa z mlekiem, napoje zero – mogą być, ale nie jako codzienna „główna przekąska”,
- ciemna czekolada, suszone owoce – lepsza opcja, ale wciąż kaloryczna.
To są rzeczy, które można wpleść w dietę, ale one nie powinny być jej podstawą. I nie codziennie, jeśli zależy Ci na sylwetce.
Produkty, które warto ograniczyć – ale nie zawsze „nigdy”

No i są produkty, które po prostu niewiele dają. Dużo kalorii, mało wartości. Ale nawet one nie muszą być wiecznym tabu:
- słodycze, fast foody, wyroby cukiernicze, chipsy, słodzone napoje – typowe „puste kalorie”,
- alkohol – raz na jakiś czas lampka wina nie zrujnuje efektów, ale codziennie?
Czy musisz je jeść? Nie. Czy raz na dwa tygodnie burger przekreśli wszystko? Też nie. Ale jeśli jesz je regularnie – nie oczekuj regularnych efektów.
Nie musisz rezygnować z ulubionych smaków
Największym błędem, jaki możesz popełnić, to myślenie: „albo jem idealnie, albo wszystko leci”. Bo życie nie polega na zakazach. Możesz raz na jakiś czas zjeść ciasto u babci, wypić drinka z przyjaciółką, sięgnąć po coś, co nie jest fit. Klucz to świadomość, nie zakazy. To częstotliwość i kontekst sprawiają różnicę, a nie pojedynczy produkt.
Podsumowując
Nie ma jednego produktu, który zrujnuje Twoją dietę. Ale są produkty, które na dłuższą metę nie robią nic dobrego – i to one powinny pojawiać się sporadycznie, a nie codziennie.
Nie potrzebujesz świętości w kuchni – tylko nawyków, które dają Ci efekty. A jeśli raz na jakiś czas zboczysz z toru – ważne, żebyś potrafiła na niego wrócić.
Inez

