Dieta

Czy kebab i surówki to naprawdę wielki błąd?

Każda z nas ma takie dni, kiedy najzwyczajniej w świecie nie chce się gotować. Wracasz zmęczona, jesteś głodna, mijasz ulubiony lokal i myślisz: „Może kebab? To przecież mięso, warzywa, sos… Czy to naprawdę takie złe?”. I zanim zdążysz się zastanowić, pojawia się poczucie winy, jakby jedzenie kebaba było czymś niewybaczalnym.

Tylko że nasze ciała nie działają według internetowych zakazów. Prawda jest bardziej spokojna, bardziej kobieca i dużo mniej dramatyczna. W jedzeniu kebaba nie ma jednej odpowiedzi „tak” albo „nie”. Jest za to kontekst, który warto zrozumieć.

Dlaczego kebab ma złą opinię?

Kebab kojarzy się z jedzeniem ciężkim i kalorycznym, ale w badaniach dotyczących popularnych dań typu fast food zwraca się uwagę na coś ważnego: nie samo danie jest problemem, tylko to, w jakiej formie i jakości jest podawane.

Mięso w wielu lokalach bywa mieszanką różnych części i dodatków, często z większą ilością tłuszczu, niż zakłada klient. Sosy mogą być oparte na majonezie lub ciężkich śmietanach. A porcja mięsa plus bułka, warzywa, frytki i sos potrafi dać tyle kalorii, co porządny dwudaniowy obiad. To nie znaczy, że kebab jest „zły” — tylko że może być po prostu dużo bardziej syty, niż się wydaje.

A co z surówkami? 

Wokół surówek narosło przekonanie, że to najzdrowsza część kebaba. I tak mogłoby być… gdyby nie jeden drobiazg, o którym często się zapomina: przygotowanie. W większości lokali surówki stoją długo, są często dosalane, podkręcane cukrem, doprawiane olejem niewiadomej jakości albo polewane dressingami, które mają sporo kalorii i dodatków. Nie są złe same w sobie — tylko nie zawsze mają coś wspólnego z tym, jak wygląda świeża, domowa surówka.

Czasem dużo lepiej wychodzi zamówić kebaba z samym mięsem i warzywami, a sałatkę zrobić później w domu. Ale jeśli masz ochotę — zjedzenie surówek raz na jakiś czas też nie sprawi, że nagle Twoja forma się zawali. To tylko jedzenie, a nie test z perfekcyjności.

Kiedy kebab może być… całkiem sensowną opcją?

Choć rzadko się o tym mówi, kebab może być naprawdę dobrą opcją w dniu, w którym potrzebujesz szybkiej, sycącej kolacji. Jeśli wybierzesz wersję w pudełku (bez bułki czy tortilli), z podwójną porcją warzyw, lekkim sosem i mięsem przyzwoitej jakości — masz posiłek, który nasyci Cię na długo, dostarczy białka i nie zostawi uczucia ciężkości.

W badaniach dotyczących sytości posiłków zwraca się uwagę, że połączenie białka i warzyw działa korzystnie na kontrolę apetytu. I kebab – w odpowiedniej formie – właśnie taki zestaw może dać.

Kiedy kebab nie jest najlepszym wyborem?

Jeśli jesteś w fazie cyklu, w której masz większy apetyt, jeśli Twoje treningi są intensywne albo zależy Ci na stabilnej energii, to cięższy kebab z dużą ilością sosów może po prostu sprawić, że będziesz czuła się ociężała.

Nie dlatego, że to „złe jedzenie”. Po prostu dlatego, że tłuste połączenia spowalniają trawienie i mogą nasilać senność, retencję wody czy wahania energii — co kobiety, zwłaszcza w fazie lutealnej, odczuwają szczególnie mocno.

To nie jest kwestia zakazu. To kwestia obserwacji własnego ciała.

Czy kebab z surówkami to wielki błąd?

Nie. I nigdy nie był.

To po prostu posiłek, który może być bardziej lub mniej wartościowy — w zależności od lokalu, składników i Twojej sytuacji w danym dniu. Nie jesteś „gorsza”, jeśli czasem masz ochotę na kebaba. To normalne, kobiece, życiowe.

To, co liczy się najbardziej, to częstotliwość, jakość wybranej opcji i to, jak reszta Twoich posiłków wygląda w ciągu dnia. Jeśli generalnie jesz dobrze, masz dużo warzyw, błonnika, białka i nawodnienia — kebab raz lub dwa razy w  miesiącu nie zrobi absolutnie żadnej różnicy.

Podsumowanie

W jedzeniu najważniejsza jest równowaga, nie perfekcyjność. Kebab z surówkami nie jest błędem — jest po prostu posiłkiem, który warto świadomie wybierać, obserwując swoje ciało, swój apetyt, swój cykl i swój styl życia. Możesz go zjeść bez poczucia winy, jeśli wiesz, że to wybór, a nie przypadek. A jeśli chcesz, by był lżejszy — wybierz pudełko zamiast bułki, mniej sosu, więcej warzyw. Takie rzeczy robią różnicę, ale bez tworzenia presji. Twoje ciało nie potrzebuje zakazów. Potrzebuje spokoju, sytości i życzliwości.

Inez

Inez Gorońska-Rembowska

Inez Gorońska-Rembowska

Inez – autorka tej strony i zawodniczka dwóch dyscyplin sportowych, a prywatnie dziewczyna, która wie, jak wygląda życie między pracą, nauką a próbą „ogarnięcia się” w 24 godzinach.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *