W świecie diet i zdrowego stylu życia łatwo uwierzyć, że każdy deser to „grzech”. Ale prawda jest taka, że wiele zależy od wyboru produktów, sposobu przygotowania i… naszej świadomości. Budyń, kisiel czy galaretka mogą być nie tylko legalne, ale też całkiem sprytne. Wszystko zależy od tego, co wybierzesz, jak często i jaką pełnią rolę w Twoim planie.
Budyń – klasyczny deser z potencjałem

Budyń to jeden z tych smaków, które kojarzą się z dzieciństwem. Tradycyjnie przygotowywany jest na bazie mleka i skrobi, a do tego sporo cukru. I właśnie ten cukier jest najczęściej największym problemem.
Ale dziewczyny – tu naprawdę można działać mądrze. Wybierając budyń bez dodatku cukru i zamiast mleka używając np. napoju roślinnego lub mleka bez laktozy – od razu zbijasz kalorie. Do tego, jeśli dodasz odżywkę białkową (robiąc z niej polewę), uzyskujesz nie tylko pyszny deser, ale pełnowartościowy posiłek.
Taki budyń sprawdzi się szczególnie po treningu albo jako wieczorna przekąska, kiedy chcesz czegoś słodkiego, ale nie chcesz wywracać całego planu do góry nogami.
Kisiel – lekki, szybki i bezpieczny deser
Kisiel to trochę niedoceniany deser. Jest prosty, szybki i bardzo lekki, szczególnie jeśli wybierzesz wersję bez cukru. Możesz przygotować go z dodatkiem owoców, zalać wrzątkiem i gotowe. Kisiel zawiera skrobię, więc dostarcza energii – ale znów, najwięcej zależy od tego, co dodasz.
Fajnie sprawdzi się jako popołudniowa przekąska lub nawet deser po obiedzie, jeśli czujesz, że „czegoś Ci brakuje”.
Galaretka – Twoja tajna broń na redukcji
Galaretka to chyba najbezpieczniejszy słodki produkt, jaki można zjeść na diecie. W wersji bez cukru zawiera praktycznie tylko kilka kalorii, a mimo to daje uczucie, że zjadłaś coś słodkiego i sycącego.
I tu naprawdę nie trzeba się ograniczać – jeśli masz dzień, kiedy ciężko Ci wytrzymać bez podjadania albo potrzebujesz czegoś „na przetrwanie” między posiłkami – galaretka sprawdzi się idealnie.
Mało kto wie, że galaretka, dzięki zawartości żelatyny, może też wpływać na uczucie sytości, poprawę trawienia i wspierać jelita. To niby mały detal, a jednak robi różnicę.
Ale pamiętaj o jednej rzeczy…
Nie chodzi o to, by każdy dzień kończyć galaretką czy budyniem. Chodzi o to, by te produkty traktować jako narzędzia, które pomogą Ci przetrwać trudniejsze momenty, kiedy masz ochotę sięgnąć po coś, co zrujnowałoby Twój plan.
Dodatek odżywki białkowej do budyniu? Super pomysł. Kisiel z odrobiną owoców? Świetnie. Galaretka na wieczorną zachciankę? Czemu nie?
Ale jeśli każdego dnia robisz 3 desery „zero” i traktujesz je jako obowiązkowy element planu – to też nie o to chodzi.
I jeszcze jedno – to Ty decydujesz
Wszystkie te produkty – kisiel, budyń, galaretka – mogą pasować do Twojej diety. Możesz je jeść. Możesz je lubić. Możesz z nich korzystać wtedy, kiedy czujesz, że będą dla Ciebie wsparciem.
Bo dieta to nie jest wieczne ograniczanie się i odmawianie sobie każdego przyjemnego smaku. To sztuka wyboru. Świadomego. Takiego, który będzie wspierał Twój cel, a nie robił Ci wyrzuty sumienia.
Inez
Źródło: Oral ingestion of a hydrolyzed gelatin meal in subjects with normal weight and in obese patients: Postprandial effect on circulating gut peptides, glucose and insulin https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18319637/

