Lifestyle,Trening

Czy bieganie jest dobre na pośladki? Prawda o „pupie z biegania” u kobiet

Wiele kobiet zaczyna biegać z bardzo konkretną nadzieją: że pośladki podniosą się wyżej, będą twardsze i bardziej „zarysowane”, a sylwetka nabierze tego sportowego, jędrnego kształtu. I to jest zrozumiałe, bo bieganie jest proste, dostępne i daje szybkie poczucie, że robisz dla siebie coś dobrego. Tylko że pośladki to dość „wymagająca” partia – one nie zmieniają się wyłącznie od ruchu. One zmieniają się od bodźca, który zmusza je do realnej pracy i adaptacji.

Dlatego odpowiedź brzmi: bieganie może poprawić wygląd pośladków, ale nie jest dobrą drogą do ich rozbudowy. A jeśli Twoim celem jest po prostu „żeby pupa była jędrna, uniesiona i bardziej odstająca”, to bieganie warto potraktować jako dodatek, nie fundament.

Co bieganie robi pośladkom – a czego zazwyczaj nie robi

W biegu pośladki pracują głównie jako stabilizatory i jako wsparcie wyprostu biodra, szczególnie w fazie odbicia. Problem w tym, że przy typowym, spokojnym bieganiu po płaskim terenie obciążenie mechaniczne jest zbyt małe i zbyt powtarzalne, żeby mięsień dostał jasny sygnał: „rośnij”. To jest świetny bodziec dla wydolności, koordynacji i spalania energii, ale nie jest to bodziec typowo hipertroficzny.

Co możesz zauważyć po kilku tygodniach regularnego biegania?

Często poprawia się sprężystość sylwetki, spada poziom tkanki tłuszczowej, a przez to pośladki zaczynają wyglądać na bardziej „zarysowane”. Tylko że to zwykle efekt ogólnej zmiany składu ciała, a nie realnej rozbudowy mięśnia.

Jeśli chcesz większych pośladków, potrzebujesz dwóch rzeczy naraz: bodźca do wzrostu mięśnia i warunków energetycznych, żeby ciało ten wzrost w ogóle chciało zrealizować. Sam bieg rzadko daje jedno i drugie.

Bieganie a rower – co lepiej działa na pupę?

Rower jest podstępny, bo wiele kobiet czuje po nim nogi i pośladki, więc zakłada, że „robi pupę”. W praktyce klasyczna jazda na rowerze jest często bardziej dominująca dla uda (czworogłowy) niż dla pośladka – szczególnie przy umiarkowanym oporze i wysokiej kadencji. Pośladek pracuje, ale nie zawsze tak, żeby budować objętość.

Rower może być lepszy dla pośladków od biegania w dwóch sytuacjach: gdy jeździsz na większym oporze i pracujesz bardziej „siłowo” albo gdy masz dobrą pozycję i aktywnie wykorzystujesz wyprost biodra. Mimo to, jeśli mówimy o samym kształcie pośladków, rower częściej poprawia ich „twardość” przez ogólną pracę dolnej części ciała niż faktycznie je powiększa.

A może schody, marsz pod górę lub orbitrek?

Tu robi się ciekawie. Jeśli kobieta chce rozbudować pośladki, a nie chce biegać – bardzo sensownym kompromisem bywa:

Marsz na dużym nachyleniu (na bieżni lub w terenie), bo mocno angażuje wyprost biodra przy mniejszym obciążeniu stawów niż bieg. Schody i stepper, które potrafią solidnie „złapać” pośladek, o ile pracujesz kontrolowanie, nie skracasz ruchu i nie uciekasz kolanami do środka. Orbitrek zwykle jest najłagodniejszy, ale też najmniej „rzeźbi” pośladki, bo brakuje mu mocnego bodźca mechanicznego.

I znów… cardio może ujędrniać i poprawiać wygląd, ale samo w sobie rzadko buduje pośladek tak, jak większość kobiet tego oczekuje.

Druga sprawa to energia. Jeśli biegasz dużo i jesteś w deficycie kalorycznym, ciało będzie „odchudzać” niż „budować”. A rozbudowa pośladków to proces kosztowny energetycznie.

Czego naprawdę potrzebuje kobieta, żeby zmienić kształt i rozbudować pośladki?

Jeśli Twoim celem jest pupa jędrna, uniesiona i wyraźniejsza, najpewniejsza droga wygląda tak:

Podstawą jest trening siłowy pośladków 2–3 razy w tygodniu z progresją. Najlepiej działają ruchy, które mocno angażują wyprost biodra: hip thrust, martwy ciąg na prostych nogach, przysiady (w wersji dopasowanej do Ciebie), wykroki, step-upy oraz ćwiczenia odwodzenia biodra jako „dopięcie” na koniec.

Do tego cardio dobierasz tak, żeby pomagało sylwetce, ale nie zabierało Ci regeneracji – krótsze biegi, marsze pod górę, schody, a jeśli bieganie, to częściej podbiegi i odcinki niż wyłącznie długie, płaskie truchty.

I trzecia rzecz, o której kobiety często zapominają: żeby pośladek rósł, potrzebujesz wystarczająco białka, snu i jedzenia – bo ciało buduje mięśnie wtedy, gdy czuje, że może.

Inez

Inez Gorońska-Rembowska

Inez Gorońska-Rembowska

Inez – autorka tej strony i zawodniczka dwóch dyscyplin sportowych, a prywatnie dziewczyna, która wie, jak wygląda życie między pracą, nauką a próbą „ogarnięcia się” w 24 godzinach.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *