Dieta

Kiedy Twoje dieta staje się pułapką?

Dieta fitness brzmi niewinnie: kurczak, ryż, warzywa, zero słodyczy, zero „wpadek”, dużo siłowni i dużo samozaparcia. Na początku to daje poczucie kontroli, lekkości, przestrzeni. Czujesz, że „w końcu ogarniasz”. Tylko że bardzo łatwo przekroczyć cienką granicę i z miejsca, które miało dawać siłę, wejść w przestrzeń, która zaczyna Ci tę siłę zabierać.

U dziewczyn to dzieje się wyjątkowo często — im bardziej chcemy być zdrowe, tym łatwiej wpadamy w pułapkę perfekcyjności. Nagle okazuje się, że jedna „zła” rzecz potrafi zepsuć cały dzień, a dieta, która miała wspierać, zaczyna rządzić każdym krokiem. I wtedy już nie chodzi o zdrowie. Chodzi o kontrolę. O bycie „fit” na papierze, ale coraz bardziej zmęczoną we własnej głowie i ciele.

Kiedy dieta fitness staje się pułapką?

W teorii jest prosta. Ryż, kurczak, warzywa. Zero odchyleń, zero cukru, zero przyjemności poza tym, co „fit”. Problem zaczyna się wtedy, gdy ten schemat nie wynika z potrzeb organizmu, tylko z presji, żeby być idealną. Z presji internetu, z presji porównywania się, z presji „muszę dać radę”. Z presji bycia tą dziewczyną, która „zawsze trzyma michę”.

Pułapka pojawia się wtedy, gdy zaczynasz jeść nie dla siebie, ale przeciwko sobie. Kiedy wszystkie Twoje wybory żywieniowe są podporządkowane temu, by niczego nie zepsuć, by nie wyjść z rytmu, by nie „zawalić redukcji”. A ciało zaczyna płacić za to cenę — zmęczeniem, rozdrażnieniem, ciągłą chęcią na coś słodkiego, spadkiem energii, problemami z cyklem.

Monotonna dieta i eliminacje – dlaczego to zagrożenie?

Dieta składająca się z trzech produktów może wyglądać „czysto”, ale nie jest kompletna. Jedzenie wciąż tych samych rzeczy — szczególnie jeśli są bardzo chude, bardzo odtłuszczone i pozbawione różnorodności — prowadzi do tego, że organizm przestaje dostawać to, czego naprawdę potrzebuje.

U kobiet skutki monotonicznej diety widać szybciej: szarpany cykl, problemy z nastrojem, sen, pogorszenie skóry, zwiększona podatność na stres i przewlekłe zmęczenie.

Eliminacje też potrafią być zdradliwe — bo łatwo je stosować „na wszelki wypadek”. Eliminujesz gluten, nabiał, owoce, tłuszcz… i nagle jesz tak mało grup produktów, że Twoje ciało po prostu zaczyna się gubić.

Niedobory – cichy efekt uboczny bycia „zbyt fit”

Dieta fitness często ma za mało tłuszczu. A tłuszcz to fundament kobiecej gospodarki hormonalnej. Gdy go brakuje, ciało odczuwa to natychmiast: sucha skóra, zaburzenia cyklu, wahania nastroju, ciągłe marznięcie. Zbyt niska kaloryczność powoduje, że energia siada, a regeneracja po treningach przestaje działać. Niedobory żelaza, B12, witamin rozpuszczalnych w tłuszczach czy wapnia też są częste — bo mała różnorodność rzadko może je pokryć.

To nie jest kwestia tego, że robisz coś „źle”. To kwestia tego, że organizm potrzebuje szerokiego spektrum składników, a monotonna dieta zwyczajnie mu tego nie daje.

Kiedy „fit” zamienia się w obsesję kontroli

Najbardziej niebezpieczny moment przychodzi wtedy, gdy dziewczyna przestaje jeść intuicyjnie, a zaczyna jeść „regulaminowo”. Każda „zła rzecz” powoduje wyrzuty sumienia. Każde odejście od planu jest traktowane jak porażka. Pojawia się strach przed normalnym jedzeniem: chlebem, makaronem, „zwykłym obiadem”.

Organizm zaczyna działać w trybie przetrwania. Zmniejsza podstawowy metabolizm, oszczędza energię, pogarsza regenerację. A głowa zaczyna myśleć tylko o jedzeniu. Paradoks polega na tym, że im bardziej starasz się być idealnie fit, tym dalej uciekasz od prawdziwego zdrowia.

Różnorodność – coś, czego często najbardziej brakuje

Najzdrowsze diety na świecie łączy jedno: różnorodność. Wiele kolorów, wiele struktur, różne źródła błonnika, tłuszczu, białka i węglowodanów. To właśnie ta różnorodność daje ciału pełen zestaw mikroelementów i pozwala utrzymać równowagę hormonalną, odporność, energię i regenerację.

Dieta fitness, gdy jest zbyt sztywna, zabiera to wszystko. Staje się praktycznie przeciwieństwem zdrowego stylu życia — zamiast wspierać, zaczyna ograniczać.

Podsumowanie

Największe zagrożenie pojawia się wtedy, gdy dieta przestaje być narzędziem, a zaczyna być zasadą życia. Kiedy trzymasz ją tak mocno, że ciało musi dostosować się do planu zamiast plan do Twojego ciała. Dieta fitness nie jest zła sama w sobie — problem zaczyna się, gdy staje się monotonna, uboga, pełna zakazów i napięcia. A jeśli czujesz, że dieta zaczyna ograniczać Twoje życie, a nie wspierać Twój rozwój, to zawsze warto zatrzymać się i porozmawiać ze specjalistą, zanim zmęczenie przejdzie w coś poważniejszego.

Inez

Źródła: Fuel for Performance: Why Female Athletes Need to Prioritise Nutrition First https://hatchathletic.com/blog/fuel-for-performance-why-female-athletes-need-to-prioritise-nutrition-first

Inez Gorońska-Rembowska

Inez Gorońska-Rembowska

Inez – autorka tej strony i zawodniczka dwóch dyscyplin sportowych, a prywatnie dziewczyna, która wie, jak wygląda życie między pracą, nauką a próbą „ogarnięcia się” w 24 godzinach.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *